Powrót

Everlast

Kraj produkcji: Polska
Kategoria wiekowa:
Everlast
Everlast ma chandrę. Nie taką, jaką można usłyszeć na jego multiplatynowym albumie „Whitey Ford Sings the Blues” z roku 1998, ani nawet nie taką jak na kolejnym, „Eat at Whitey's”, z roku 2000. Nie - Białas (Whitey) ma chandrę… i nie wstydzi się uronić paru łez śpiewając o tym.

Zainspirowany jest wszystkimi nagraniami Neil’a Young’a i Waylon’a Jennings’a, których słuchał jego ojciec, oraz płytami wytwórni Motown z kolekcji jego matki, a także dokonaniami klasycznych już dziś raperów z lat 80. „White Trash Beautiful” jest hip-hopem podanym w sposób, w jakim tylko Everlast może to zrobić: surowy, bluesowy i z jego złamanym sercem jako znakiem rozpoznawczym.

Pierwszy singiel, tytułowy "White Trash Beautiful", jest opartą na bluesie ilustrowaną opowieścią o typach ludzi, jakich Everlast miał okazje obserwować na parkingach dla ciężarówek w całym kraju podczas swoich tras koncertowych. O ile główne postacie (ciężarna królowa parkingu, pracująca w przydrożnym zajeździe i jej facet - jeżdżący na długich trasach kierowca ciężarówki) są fikcyjne, to uczucie rozłąki jest uniwersalne i bardzo realistyczne.

Everlast - który w roku 1997 otarł się o śmierć, przechodząc bardzo ciężki atak serca - mówi, że po tych przejściach jest silniejszy wobec przeciwności i dlatego nie boi się zaserwować dawki „niemodnych” dramatów, które zaprzątają głowy jego wiernym fanom. Aby być dobrze zrozumianym w swoim przesłaniu, wyciął ze starego utworu „House of Pain” sampla z krzykiem i umieścił go w "Pain", a potem przeobraził się ni mniej ni więcej tylko w świątobliwego kaznodzieję w utworze "God Wanna", w którym stara się utrzymać równowagę pomiędzy wpływami diabła i anioła.

"Nie boję się umrzeć, ale i nie chcę, a jednocześnie zrobiłem to” mówi o swoich problemach ze zdrowiem. "Cierpiałem z powodu ogromnego bólu umierania, ale dzięki technice powróciłem. Wiem, że kiedy śmierć znowu się pojawi – nie potknę się o nią; będę gotowy: ‘to już na mnie czas? OK., chodźmy’. Te utwory traktują o tym, że rodzimy się samotni i umieramy w samotności. Nie ma znaczenia, że masz żonę, czy rodzinę; są pewne rzeczy, z którymi – jako człowiek – musisz poradzić sobie sam. Chcę przez to powiedzieć, że mogę unieść ten ciężar, ale przydałoby się jakieś towarzystwo”.

Oglądaj online