Powrót

Snowblind

Kraj produkcji: Polska
Kategoria wiekowa: b.o.
Snowblind
Od Beatlesów do The Smith, od Davida Bowie do Pulp – wszędzie panuje niepisana zasada: w Anglii tylko faceci mogą śpiewać z wyraźnym angielskim akcentem. Dziewczyny nie. To właśnie któregoś dnia postanowiła zmienić Jane Murphy. ‘Nic na to nie poradzę, że mówię w taki sposób’ opowiada dumnie prezentując swój charakterystyczny wokal, który przywodzi na myśl zarówno doliny Yorkshire, jak i browary Boddington z Manchesteru – ‘kiedyś uznawałabym to za krępujące. Ale kiedy słyszę Walijkę czy Szkotkę nagle zaczynającą śpiewać po amerykańsku, to aż mnie skręca. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego dziewczyny nie śpiewają z takim akcentem, z jakim mówią. Pamiętam, jak będą jeszcze małą dziewczynką słuchałam Beatlesów i podziwiałam ich sposób śpiewania, choć Liverpool wydawał mi się wtedy tak odległy jak Indie. Ale mówiłam sobie: ‘ja też mam taki wyraźny akcent!’.’
Muzyka Snowblind jest dokładnie taka, jak wokalistka, wychowująca się w Yorkshire i Landcashire Murphy – buntownicza, wystawna a czasami po prostu bardzo emocjonalna. Powstała z inspiracji Orange Juice, Aztec Camerą, starym dobrym New Order, The Smiths, Burtem Bacharachem i tysiącami nocy spędzonych na włóczeniu się po mieście. Charakterystyczne dla zespołu są jego refreny – realizm i romantyzm stykają się tu w czysto popowych klimatach. Całe utwory to zazwyczaj epickie mini-opowieści, pełne pasji, smyków, syntezatorów i domowych dramatów, uciekające w atmosferę filmów Saturday Night, Sunday Morning czy A Taste Of Honey.
Jednak Murphy to tylko połowa duetu Snowblind. Drugą połowę tworzy Paul Williams, dobrze zapowiadający się ‘Ennio Morricone Liverpoolu’. Koleżanka z zespołu określa go jako ‘żałosnego cwaniaka z genialnymi melodiami’, co w uproszczeniu oznacza, że zajmuje się on komponowaniem tego, do czego potem sama śpiewa. W większości spraw znacznie się od siebie różnią, ale mają też parę wspólnych cech. Pasję, pomysły i marzenia błąkające się między smutną rzeczywistością, a czymś nieosiągalnym… jeżeli choć raz leżeliście na trawie i wpatrywaliście się w gwiazdy, to już wiecie o co chodzi.
A Snowblind to nic innego jak połączenie dwóch żywotów, z których każde dotąd na własną rękę poszukiwało szczęścia w muzyce pop. Zanim się jeszcze spotkali ich życiorysy były wystarczająco bogate: podobnie jak gwiazdy pop Bryan Ferry czy np. Marc Almond, Murphy również skończyła studia na wydziale sztuki (do jej klasy chodził też David Gray!), przymierzała się do nauczania tego przedmiotu (podobnie jak Ferry), ale po czterech miesiącach zrezygnowała z posady nauczycielki. Krążyła między pracą w Nowym Jorku a posadą w redakcjach Yorkshire Evening Post i The Guardian. Jednak zawsze znajdowała czas dla swojego popowego ‘konika’ – pierwsze kroki jako wokalistka stawiała w połowie lat 90. w post-britpopowym zespole MK13, który zyskał nawet pewien rozgłos, ale rozpadł się zbyt szybko, by osiągnąć coś więcej. Drastycznie pozbawiona iluzji co do reguł rządzących muzycznym biznesem, Murphy długo w samotności ‘leczyła rany’. „Odsunęłam się w cień. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam występować z Marty’m Walshem z Inspiral Carpets. Wkrótce okazało się, że oprócz normalnej pracy w stacji radiowej, gram jednocześnie w trzech kapelach. Z czegoś trzeba było zrezygnować.”
Przeprowadziła się do Manchesteru. W tym samym mieście mieszkał Williams, który wraz ze swoim zespołem Swish podpisał właśnie kontrakt z wytwórnią guru muzyki niezależnej, Jeffa Barratta – Heavenly. Mimo to, nic się z jego zespołem nie działo. Miał gotowe piosenki, ale jak sam mówi, „potrzebował na przód sceny kogoś, kto by lepiej śpiewał i lepiej wyglądał”. Poznał się z Murphy dzięki wspólnej znajomości z Jeffem i… coś zaiskrzyło. „Okazało się, że przez lata chodziliśmy do tych samych miejsc, ale nigdy nie mieliśmy okazji się spotkać – opowiada Williams. „Kiedy spotkaliśmy się, żeby porozmawiać, okazało się, że mamy możemy to rozmawiać godzinami. Mieliśmy podobne podejście i stosunek do wielu spraw.” Nazwę Snowblind zasugerował im przyjaciel, czytający akurat książkę o handlarzach narkotyków (teraz Murphy twierdzi że to z tytułu utworu ‘Sunburst And Snowblind’ Cocteau Twins). Najdziwniejsze dla Murphy jest to, że mimo iż wszystkie piosenki na płytę napisał Williams, równie dobrze mogłaby napisać je również ona sama.
„Okazało się, że wiedziemy prawie takie same życia! – tłumaczy artystka. „Nigdy nie lubiłam śpiewać piosenek autorstwa kogoś innego, bo po prostu czułam, że nie są one przeznaczone dla mnie. Ale w tych kompozycjach naprawdę potrafiłam się odnaleźć! Nawet jeżeli opowiadają o czymś mi obcym, to robią to tak pięknie, że aż chce się je śpiewać!” Wśród wyróżniających się kawałków na płycie są m.in. słodko-gorzki „Easy Girl”, utrzymany w klimacie nagrań Pulp „Slowly”, zdeterminowany „Country” (‘Przetrwam tylko po to, żebyś nie umknąć twojej pamięci’) i pozornie radosny „Cut” , w rzeczywistości opowiadający o problemie przemocy w rodzinie (‘Wiem, że muszę przetrwać te trudne czasy’).
Wspomniany „Cut” ukazał się na singlu już w zeszłym roku nakładem wytworni Heavenly, jednak w wyniku zawirowań w koncernie EMI, właściciela Heavenly, cały album „The Fall” - ukazuje się już pod szyldem Independiente (Sony). Jednak jak zaznacza Murphy, prawie 12 miesięcy opóźnienia wyszło im tylko na dobre. „Rok temu rządził tylko ostry metal albo sterylny pop. Nie było nic pomiędzy. W tym roku pojawiło się parę szczelin, w które da się jeszcze wcisnąć!”.
Przy okazji promocji album, Snowblind zapowiadają bardzo ciekawe koncerty z dużą ilością muzyków – już dawno odstawili w kąt wszelkie automaty perkusyjne. „One sprawiają tylko, że czujesz, jakbyś miał wrogów we własnym zespole!”. Czy w takim razie charakterystyczny wokal Murphy usłyszeć będziemy mogli niedługo w Top Of The Pops? Przyznaje, że kiedyś było to jej największe marzenia, ale teraz nie ma już obsesji na tym punkcie. „Sukces to coś przereklamowanego. My chcemy dać ludziom tylko muzykę, w której znajdą coś dla siebie. Żeby ktoś mógł powiedzieć: tak, ten kawałek jest o mnie!.”
Innymi słowy, jak to zgrabnie ujęto w „Haven’t Got a Clue”: „Ruszcie tyłki i na parkiet!”

Źródło: www.sonymusic.pl

Oglądaj online